Historia stara jak świat…

Podczas przedświątecznych porządków odkryłem wśród rupieci na strychu małą książeczkę.

Historia stara jak świat ale przekaz nie stracił nic ze swojej mocy i aktualności.

Po dwukrotnej lekturze  postanowiłem ten krótki tekst nagrać.

Dla Ciebie.

I dla siebie.

5 minut dla przypomnienia….

 

Wyprawa z J.

Moi Drodzy,

we wczesnej młodości czytałem po kilka razy książki Alfreda Szklarskiego o podróżniczych przygodach  Tomka (” Tajemnicza wyprawa Tomka”,

„Tomek na wojennej ścieżce” , ” Tomek w krainie kangurów”  itd.). Wygląda na to, ze wkrótce napiszę  reportaż, którego tytuł będzie nawiązywał do jednej z pozycji  powyższej serii („Tomek na tropach Yeti”).

W dwóch słowach o genezie mojego reportażowego zamysłu pod tytułem

„Tomek na tropach Jeshui” .

Jakiś czas temu „dotarł”  do mnie przekaz pewnego Amerykanina, który od początku lat 90-ch channeluje Jezusa (Jeshuę).

Pierwszym kontaktem było poniższe video, do oglądania którego przystąpiłem z  ogromną ciekawością oraz , z jeszcze większym, sceptycyzmem.

Pierwsza myśl wtedy: „facet ściemnia”:)))

Proces „docierania” był raczej szybki, „dostrajanie”  natomiast trwa nadal i jest niezwykłym przeżyciem.

Zachęcam Ciebie do wsłuchania się w treść  lekcji 6 Drogi Przemiany. Jej tłumaczenie pojawiło się dosłownie kilka dni temu.

Ciekawe, jak Ty odbierzesz przekaz, który zafascynował mnie do tego stopnia, że postanowiłem wziąć udział w wyprawie do Ziemi Świętej organizowanej przez Jayema ( on jest własnie kanałem przekazu ) . Będziemy odwiedzać najważniejsze miejsca związane z Jezusem. Bylem tam zupełnie niedawno (2017) ale jestem przekonany o zdecydowanie innym wymiarze nadchodzącej wyprawy.

Jak bowiem może być inaczej, skoro będę w towarzystwie człowieka chanelujacego Głównego Bohatera wydarzeń sprzed  2000 lat?

Startuję 26.04.2019.

Pozdrawiam serdecznie i załączam Wielkanocne posłanie wydawcy książek Jayema w języku polskim

 

Droga Serca na Wielkanoc

 

T:)

Anglojęzyczna strona Jayema:

https://wayofmastery.com

Mnóstwo doskonałych materiałów i przekazów w tłumaczeniu na  język polski znajdziesz tutaj: http://https://drogamistrzostwa.pl

O wyprawie: https://wayofmastery.com/pilgrimages/2019-pilgrimage-your-invitation

 

 

 

Kurs Cudów

Dla wielu z nas okres świat Bożego Narodzenia i Nowego Roku kojarzy się z ciepłem, radością, nadzieją, magiczną atmosferą, a dla niektórych -może nawet z cudami.  Postanowiłem sięgnąć więc w tym przedświątecznym czasie po księgę pełną cudów. Kurs Cudów , bo o tym dziele  mowa, uczy nas, że cuda nie są niczym nadzwyczajnym i nie mają niczego wspólnego z magią.

„Cud jest korektą wprowadzoną do fałszywego myślenia. Działa jak katalizator, przerywając błędne postrzeganie i porządkując je na właściwy sposób”

Kurs Cudów  prowadzi do dogłębnego rozpoznania,  kim naprawdę jesteśmy, całkowicie uwalnia od lęku i wprowadza prawdziwą miłość do naszego życia.
Większość książek dotyczących rozwoju duchowego omawia jedynie po części jego aspekty. Kurs Cudów jest pod tym względem dziełem całościowym, i uwalnia nas od konieczności studiowania jakichkolwiek dodatkowych tekstów.
Przekaz zawiera 365 lekcji, po jednej na każdy dzień roku , oraz cześć tekstową. Poprzez lekturę i aktywną praktykę możemy osiągnąć „zresetowanie umysłu do ustawień fabrycznych”:) ,  do naszego naturalnego stanu, w którym przypominamy sobie, ze „jesteśmy takimi, jakimi stworzył nas Bóg”, a cała reszta to fikcyjna historia wymyślona  przez naszą oddzieloną cześć umysłu.
Nagrałem dla Ciebie kilka fragmentów tekstu oraz  przykładowe lekcje.
Kto wie? Może ich  odsłuchanie  zachęci Ciebie do podjęcia samodzielnych studiów tego niezwykłego dzieła. Jeśli jesteś zwolennikiem  nauk Davida Hawkinsa na pewno zainteresuje Cię następująca informacja : Kurs Cudów kalibruje wg. Mapy Poziomów Świadomości  na poziomie „600”(= poziom pokoju; poziom  bezwarunkowej miłości na tej skali to 540).
Oznacza to, że studiowanie Kursu Cudów jest w stanie w sposób zdecydowany podnieść poziom  świadomości osoby go praktykującej. Także  wtedy, gdy z jakiegoś  powodu  nie zdecydujemy się już teraz na zalecane systematyczne codzienne przerabianie lekcji.
Nawet sporadyczny, wyrywkowy kontakt z tym przekazem będzie miał pozytywny wpływ .

O swojej osobistej przygodzie z Kursem cudów opowiedziałem na wstępie spotkania   z czytelnikami „Nieznanego Świata”. Zapis tego spotkania można zobaczyć tutaj.

Od kilku  lat udostępniam swoją mazurską  przestrzeń na letnie spotkania z Cudami. Nikogo z uczestników już nie dziwi, że dokładnie w dniu rozpoczęcia każdego z naszych kilkudniowych spotkań „prostuje się aura”  i pojawia  tęcza. Często nawet podwójna. Tak, do cudów można się przyzwyczaić 🙂 
Choć Kurs jest chrześcijański w swojej wymowie, zajmuje się uniwersalnymi zagadnieniami duchowymi. Podkreśla, że jest tylko jedną z wersji uniwersalnego programu nauczania. Istnieje wiele innych, od których ta różni się jedynie formą. Wszystkie one ostatecznie prowadzą do Boga.
 NAGRANIA

Wstęp

Instrukcja do lekcji (fragment)

Lekcja 8

Lekcja 11

Lekcja 23

Lekcja 61

Lekcja 78

Lekcja 93

Lekcja 188

EPILOG

 

Inne źródła:

zachęcam Cię do obejrzenia filmowych wykładów Kursu Cudów charyzmatycznego Masterteachera

https://themasterteacher.tv/pl/

oraz do odwiedzenia strony mojego Przyjaciela Rafała

http://www.przemianaumyslu.pl/

 

 

„Projekcja wytwarza postrzeganie. Świat, który widzisz, nie jest niczym więcej, jak tylko tym, co mu dałeś. Lecz chociaż nie jest niczym więcej, nie jest też niczym mniej. Dlatego też dla ciebie jest on ważny. Jest on świadectwem stanu twego umysłu – zewnętrznym obrazem wewnętrznego stanu. Jak człowiek myśli, tak postrzega. Dlatego nie staraj się zmienić świata, lecz zmień swe myślenie o świecie”
„Jestem odpowiedzialny za to, co widzę.
Wybieram uczucia, których doświadczam.
Decyduję, co chcę osiągnąć,
zaś wszystko, co rzekomo mi się przydarza,
otrzymuję na własną prośbę.”

(Kurs Cudów, fragment rozdziału 21)

Co kraj- to obyczaj / Boże Narodzenie w Niemczech i w Rosji…

 

Atmosfera świąt Bożego Narodzenia na zachodzie i wschodzie.

Diametralnie różne podejście…

Niemcy. Mainstreamowy tygodnik „Der Spiegel” – zeszłoroczne wydanie świąteczne

Józef: „Ja tego nie zamawiałem”

Maria: „czy możemy go wymienić ?”

 

Moskwa. Uliczny Billboard  świąteczny : „Happy birthday, drogi Jezu”

 

Kilka moich  ulubionych muzycznych  świątecznych klimatów  z najlepszymi życzeniami dla Ciebie i Twoich bliskich.

Wspaniałych i pełnych cudów  Świąt Bożego Narodzenia !!!!

 

 

 

 

 

Zachęcam Cię również do wspaniałego zainicjowania i wzmocnienia atmosfery nadchodzących Dni poprzez odsłuchanie następującego  przekazu:

Czas zacząć żyć / audio

Dzisiaj postanowiłem odstąpić od przyjętej reguły w rozdziale „moje czytanie”, w którym mam zamiar prezentować  fragmenty książek – moich osobistych kamieni milowych- które spotkałem  na swojej drodze w ciągu minionych  +/- 25 lat.

Nagrałem własnie  zupełnie nowy tekst, napisany przedwczoraj przez mojego przyjaciela Rafała (autora bloga o przemianie umysłu).  To według mnie strzał w dziesiątkę. Fantastyczna kwintesencja zachodzących aktualnie zmian w rozwoju świadomości. Ten plik audio znalazł już miejsce w mojej komórce. Rozważam zastąpienie nim dotychczasowego sygnału budzika:)

Czy zadziała on na Ciebie równie elektryzująco?
Posłuchaj…

Wierzbowa 9/11

Podczas niedawnego spaceru po  warszawskim Placu Teatralnym przypomniała mi się historia sprzed roku mniej więcej z tym miejscem związana.

Moja znajoma, pracująca w warszawskim biurze pewnej niemieckiej korporacji , zwróciła się do mnie z prośbą o polecenie  jakiejś dobrej restauracji na biznesową kolację z szefem z Niemiec.
Ponieważ nie zdążyłem się sprawą zająć , restaurację znalazła ona na własną rękę. Własnie przy Placu Teatralnym, przy Ulicy Wierzbowej 9/11 .
Następnego dnia, po kolacji z bossem, zadzwoniła z informacją, że jest chora i praktycznie nie może podnieść się z łóżka. Podejrzewała zatrucie. Na pewno nie alkoholowe, ponieważ do restauracji przyjechała samochodem.
Przy okazji zakomunikowała, że w restauracji w której spędziła wczorajszy wieczór,  w najbliższy piątek ma się odbyć ciekawy koncert jazzowy. Postanowiliśmy wziąć udział w tym wydarzeniu.
Zapowiadał się ciekawy muzyczny piątkowy  wieczór.
Mając w pamięci problemy zdrowotne związane, jak podejrzewaliśmy , z kuchnią tego miejsca, zamówiliśmy jedynie po lampce wina i deskę serów.
Koncert był w porządku.
Noc po nim natomiast należała do najcięższych w moim życiu.
Byłem przekonany, że mam zawał serca, do tego pękała głowa, miałem jakieś dziwne ataki paniki. Pomyślałem  w pewnej chwili, żeby zadzwonić po pogotowie ale zaraz potem pojawiła się myśl, „że i tak nie zdążą
przyjechać”. Rano, po nieprzespanej nocy , żyłem wprawdzie jeszcze ale ledwo, ledwo. Nigdy wcześniej czegoś podobnego  nie doświadczyłem.
Gdy zobaczyłem, że moja znajoma również ledwo zipie i mając w pamięci jej zdrowotną zapaść sprzed  kilku dni , doszedłem do wniosku, że nasze dziwne objawy mogą   mieć związek z miejscem, w którym znajduje się restauracja, może  z jego przeszłością.
Wstukałem w wyszukiwarkę dokładny adres: Wierzbowa 9/11  i rozszerzyłem
zakres poszukiwań ,dodając słowo „historia”. Strzał w dziesiątkę. Oto rezultat, który otrzymałem :
„14 grudnia z Pawiaka wywieziono na stracenie ok. 300 mężczyzn. Cześć z nich  rozstrzelano w egzekucji ulicznej przy ulicy Wierzbowej 9/11 ( w okolicach Teatru Wielkiego). Masakry dokonano w odwecie za akcje bojowe AK – wysadzenie niemieckiego pociągu  oraz udany zamach na Emila Brauna, kierownika Miejskiego Urzędu Kwaterunkowego w Warszawie”. Wyświetlił się również opis typowego przebiegu egzekucji.
„Na Pawiaku wśród krzyków i brutalnego poszturchiwania ładowano skazańców na samochody ciężarowe. Początkowo wywożono ich na egzekucję w tej samej odzieży, w której zostali zatrzymani. Po pewnym czasie Niemcy zaczęli jednak odbierać ofiarom ubrania, buty oraz okrycia wierzchnie. Rozstrzeliwano ich odtąd bosych i w bieliźnie. Zazwyczaj jeszcze na Pawiaku skazańcom zawiązywano opaski na oczy, krępowano im ręce na plecach, a na miejsce egzekucji zawożono skutych parami. Świadkowie wspominali, że podczas pierwszych egzekucji niektórzy zakładnicy próbowali wznosić patriotyczne okrzyki lub intonować pieśni. W rezultacie Niemcy zaczęli zakładać ofiarom worki na głowę, a czasem nawet zatykać usta gipsem.
Nie miałem żadnych wątpliwości – nasze problemy były spowodowane
pamięcią energetyczną tego miejsca. Wyskakujące z piersi serce, panika- to wszystko musieli przeżywać owi nieszczęśnicy w 1943.
Dalsze kilka minut spędzone w internecie pokazały, że restauracje przy ul. Wierzbowej 9/11 nie działały nigdy długo. Może dlatego, że „sfatygowani” energetycznie klienci nie wracali?
Przypomniało mi się też zaproszenie , które otrzymałem +/- 10 lat temu od moich znajomych na świętowanie 30 rocznicy ich ślubu.
Niestety, nie dane mi było pojawić się na imprezie w nieistniejącej już dzisiaj  restauracji Rabarbar przy ulicy Wierzbowej 9/11, ponieważ, z powodu mgły, mój samolot z Irkucka nad Bajkałem do Moskwy miał kilkanaście godzin spóźnienia i w żaden  sposób nie udało by mi się zdążyć na czas do Warszawy.
Szampańska zabawa trwała do rana. Natomiast kilka godzin po jej  po zakończeniu  szanowny jubilat zakomunikował wielce zdumionej jubilatce, że od niej odchodzi.
I tak się stało . Czyżby energie tego miejsca odegrały także w tym kontekście pewną rolę?
Na marginesie : w języku angielskim używa się kombinacji „9/11”  w charakterze nazwy wydarzenia  z 2001 roku (atak na World Trade Center  11 września). Tak mi się własnie skojarzyło…
 Tablica przy ul. Wierzbowej 9/11

Daj się zaskoczyć !

Flash mob (ang. dosł. błyskawiczny tłum) – określenie, którym przyjęło się nazywać sztuczny tłum ludzi gromadzących się niespodziewanie w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków.
Oto kilka moich ulubionych video tego typu. Pochodzą z najróżniejszych zakątków planety. Wspólna  intencja ich twórców to chęć zaskoczenia   przypadkowych świadków tych spontanicznych inscenizacji , które wywołują uśmiech , czasami zamyślenie i prawie zawsze – pozytywne emocje.
Bardzo często widzowie przyłączają się do grupy inicjującej wydarzenie, co zdecydowanie wzmacnia zamierzony przez tych pierwszych efekt.
Poniższe filmiki mają nieprzypadkową kolejność. To moja osobista „lista
przebojów”  światowych „flash mobów”.
Na samym końcu listy- najdziwniejszy dla mnie „flash mob” – w którym w sposób pośredni  i bardzo tajemniczy  dane mi było wziąć udział.

Pamplona. Hiszpania.

Ottawa. Kanada

Moskwa. Rosja

 

Kopenhaga. Dania

Lotnisko Falcone-Borsellino, Sycylia, Włochy

Metro, gdzieś w Anglii

Budapeszt, Węgry

SGH Warszawa (moja Alma Mater:)

Antwerpia, Holandia

Kaliningrad, Rosja

Kaiserslautern, Niemcy

Mainz, Niemcy

Manchester, Wielka Brytania
A oto historia dotyczącą „mojego”  flash mobu (video na końcu tekstu)
Jakiś  czas temu leciałem z warszawskiego lotniska Okęcie na szkolenie- konferencję do Londynu. Ponieważ udało mi się dojechać na lotnisko bez korków i miałem mnóstwo czasu do odlotu , postanowiłem pospacerować po obu  lotniskowych terminalach. Po jakimś czasie zasiadłem przy fortepianie w sali odlotów.  Może kiedyś zwróciliście uwagę na wystawiony tam instrument, na którym każdy z pasażerów może zaprezentować swoje muzyczne możliwości.
Ten zwyczaj przyszedł do Polski kilka lat temu; w Europie Zachodniej fortepiany stoją już od dawna na większości lotnisk.
Nie wiem dlaczego ale tego dnia usiadłem przy tym lotniskowym fortepianie i zacząłem brzdąkać jednym placem w klawisze. To było bardzo dziwne uczucie. Tak bardzo chciałem zagrać ale przecież nie potrafiłem ! Pojawiły się nawet myśli w stylu „ nie trzeba było tracić czasu na naukę gry na gitarze;  dlaczego nie wybrałem fortepianu?”. Po kilku minutach spędzonych przy fortepianie zauważyłem, że dookoła mnie przystanęło kilka osób. Prawdopodobnie myślących, że mistrz się rozgrzewa:)
Opuściłem rozczarowanych widzów i udałem się do check in.
Następnego dnia w Londynie przyszedłem do sali konferencyjnej wcześniej , aby zająć dobre miejsce. Sala miała około 1000 miejsc i była jeszcze prawie pusta. Niespodziewanie przysiadła się do mnie skośnooka dziewczyna.
Na moje pytanie o kraj, z którego przybyła padła niespodziewana odpowiedź: z Warszawy. W trakcie rozmowy dowiedziałem się, że pochodzi z Wietnamu i od kilkunastu lat mieszka w Polsce. Już przed samym rozpoczęciem konferencji dowiedziałem się, że jest pianistką….
W przerwie zaprosiłem ją na kawę. Nie mogłem się doczekać aby jej opowiedzieć moją wczorajszą historię z lotniskowym fortepianem.
Bo zawiało przecież mistyką:
wczoraj fortepian, dzisiaj pianistka..
Coś musiało być na rzeczy.
Zapytałem się, czy kojarzy  ten warszawski lotniskowy fortepian, na klawisze którego nijak nie chciała się przelać moja ….
No właśnie, co to było właściwie ?
Tui ( to jej imię ) roześmiała się w tym momencie , otworzyła swojego Iphona
i włączyła poniższe video.

Tak, to własnie ona, grająca na MOIM 🙂 fortepianie.
 To był prawdziwy odlot w tej sali odlotów…

Tam, gdzie niebo i ziemia stają się jednym…

Witaj,

w jednym z poprzednich wpisów wspominałem  o Drodze Mistrzostwa, opierającej się na przekazach Jeszui , przychodzących do nas za pośrednictwem Jaema. Jestem ogromnie wdzięczny, że w końcu września mogłem   przez kilka dni  gościć Jaema w moim domu nad Śniardwami.

Do Nowych Gut przybyła również grupa 30 osób, aby uczestniczyć w serii niezwykłych spotkań z gościem z USA.

Przed jego odlotem z Polski odbyło się także całodniowe spotkanie w Warszawie. Liczba uczestników musiała zostać niestety ograniczona pojemnością  sali  (150 osób).   Załączam niezwykle mocne nagranie fragmentu tego spotkania. Postaraj się wysłuchać  od początku do końca.

Zapewniam Cię, ze poświęcony na odbiór przesłania czas będzie jedną z lepszych inwestycji na Twojej dotychczasowej Drodze…..

 

 

 

Nagle ustal ulewny deszcz. wbrew wszelkim prognozom...Dobry znak, już na starcie. Ulewny deszcz zakończył się nagle, wbrew prognozom:)

Wielka woda, wspaniała energia…

 Jaem i Rafał, który był inicjatorem i motorem tego wydarzenia…

 

Jeśli zechcesz podążać dalej Drogą Mistrzostwa,  zapraszam Cie do odwiedzenia strony Rafała

Droga serca

a także strony Jaema https://www.wayofmastery.com/

 

Według mnie najszybszy sposób stworzenia absolutnej pustki w umyśle…

Witaj,

przedstawiam Ci cudownie skuteczny sposób na błyskawiczne zahamowanie paplaniny umysłu i wytworzenie w nim pustki.

Jak wiemy, ten stan jest niezbędny do odtworzenia połączenia ze Źródłem.

Opanujesz  go w ciągu 5 minut. I już nigdy nie zapomnisz. Stosuj zawsze, gdy pojawiają się silne emocje lub po prostu aby  się „zresetować  do ustawień fabrycznych” :))))

Krotką instrukcję nagrałem tutaj:

Poniższe morze może:)  być pomocne dla pierwszej praktyki.

Później już nie będą potrzebne żadne dodatkowe narzędzia.

Powodzenia

T:)